Sekcja trębaczy
Fanfary z płomieniami dla trębaczy Szwadronu ufundowała firma BUMAR sp. z o.o. - dziękujemy!! strona www firmy>>>
 

 
 
 

 

 

Kijany
 

Podczas Rajdu "Wrześniowy Szlak" wzięliśmy udział w wielu uroczystościach. Jednen z naszych postojów miał miejsce w Kijanach miejscu gdzie walczył 3 Szwoleżerów. W obozowisku odwiedził nas, nasz wielki przyjaciel, syn oficera 3 Szwoleżerów, pan Stanisław Bogusławski. Wspólnie odwiedziliśmy kościół w Kijanach gdzie znajduje się tablica pamięci 3 Szwoleżerów. Byliśmy również na pobliskim cmentarzu gdzie jest pochowany wachm. pchor. Włodzimierz Masłowski.

O walkach 3 Szwoleżerów można między innymi przeczytać w książce Czesława Liszewskiego "W marszu i w walce" całość dostępna na naszej stronie czytaj>>.

Poniżej fragment książki dotyczący walk w Kijanach:

"Po południu ogień nieprzyjaciela wzmaga się coraz bardziej i zbliża się ku nam. Wieża kościoła w Kijanach płonie cała, bo Niemcy myśląc, że tam znajduje się punkt obserwacyjny naszej artylerii, skierowali na nią silny ogień armatni. Od strony Wieprza i Kijan, przez pola, do Stoczka wciąż wpadają łącznicy i gońcy z meldunkami do dowództwa Brygady Milewskiego. Dwu gońców, podchorążych lotnictwa na koniu wygląda operetkowo. Jeden z nich skarży się przede mną, że pierwszy raz w życiu jedzie konno. Są podobni do biblijnych męczenników, co to sadzano ich na srogie bestie i lamparty. Za chwilę znowu goniec, a ten obok meldunku przywozi przykrą dla nas, kolegów, wieść.

Od kuli nieprzyjacielskiej poległ wachm. pchor. Włodzimierz Masłowski104, gdy z patrolem po wykonaniu zadania wracał do swego szwadronu. Otrzymał ranę w głowę, gardło i pierś. Miał prawdziwą, kawaleryjską śmierć, nagłą i na koniu. Skończył Szkołę Podchorążych i czekał na awans podporucznikowski, młody, dzielny i wesoły.

 

Wczoraj ani przeczuwał, śmiał się i opowiadał kawały. Pochowano go na cmentarzu w Kijanach, nad brzegiem Wieprza. Pierwszy to nasz poległy, pochowany w asyście duchownego i tylko zamiast salwy honorowej grzmiały mu działa zewsząd, a księdzu, gdy rzucał grudki ziemi, zaciskały się kurczowo szczęki i drżało kropidło w ręku. I nic dziwnego, bo śmierci się nie wybierze.


Ogień artylerii wrogiej przeniósł się teraz bliżej wsi, a niektóre granaty i pociski rozrywają się aż tu. Przychodzi rozkaz opuszczenia wsi, a gdy wyciągnęliśmy, ogień stał się tak silny, że siecze jak deszcz. Ciągniemy w stronę wczorajszego naszego marszu na Stoczek, szwadron pierwszy znowu w straży przedniej. W budynku małego przystanku kolejowego odprawa dowódców szwadronów, a później odłączamy od pułku i już nocą jedziemy do wsi Karczówka w dolinie nad Wieprzem, naprzeciwko Lubartowa, by ubezpieczyć postój pułku.


Jest późna noc, przejeżdżając widzę, jak obok wlecze się taczanka, którą powozi jeniec niemiecki, a na niej przykryty kocami siedzi Rysio Migurski105. W Karczówce witają nas psy, a szczekają tak przeraźliwie, że mogą obudzić podejrzenie u Niemców, których placówki są oddalone tylko o kilkadziesiąt metrów, po przeciwnej stronie Wieprza. Przed wsią, ze stogu słomy wyciągnięto wyrostka. Myśleliśmy, że to szpieg i konfident niemiecki czy inny diabeł. Okazało się jednak, że to zwykły, pospolity i zidiociały głuptak, jakich wiele w niektórych naszych wioskach. Psy stopniowo uciszyły się i przestały szczekać, a co hałaśliwsze sołtys kazał pozamykać w stajniach i chlewach. Jest tu z nami i rtm. Konstanty Kozłówski ze szwadronu pionierów, rozkwaterował się w innej stronie wsi bo przy moście do Lubartowa. My musimy czuwać, Babacz z plutonem zaciągnął placówkę na skraju wsi tuż nad rzeką i pod bokiem nieprzyjaciela. Reszta plutonów zgrupowana w poszczególnych zagrodach w pogotowiu. Chodzi bowiem o to, by wszystko było gotowe do natychmiastowego użycia i działania. Migurski zorientował się gdzie jest i wrócił do swego szwadronu. Gorzej, że nie mam nic do palenia, a koledzy także biedni. Ludność w przewidywaniu ostrzeliwania wsi i walki wywozi i ukrywa swoje zapasy. Na moją kwaterę przyszła młoda pani z mężem, uciekinierka z Warszawy, siostra miejscowej nauczycielki. Smutna i przygnębiona, narzeka, siostry nie zastała, trudno coś zdobyć do jedzenia. Mąż stara się ją uspokoić, ale niewiele to pomaga.


- Co mam robić, panie poruczniku, niech nam pan coś poradzi, tu będzie bitwa. Co robić? — pyta wśród łez.


Jaką dać radę tym państwu, skoro sam niczego nie wiem i jestem tak umęczony.


- Najlepiej, skoro tylko usłyszycie państwo pierwsze pociski skierowane na wieś, pakujcie co macie pod ręką i umykajcie w lasy. Innej rady nie ma.
Przepraszam ich i kładziemy się z Lewandowskim na słomę w kącie chałupy pod piecem i tak leżąc w ubraniu czekamy, a jest już czwarta rano."

 

Szef Pułku
Płk. J.H. Kozietulski
Nowy tekst!
 
ORKIESTRA!
NABÓR! Wstąp do pierwszego w Polsce plutonu trębaczy
 
NABÓR!
Wstąp do Szwadronu więcej>>
 
WSPARLI NAS
Wesprzyj Szwadron Honorowy
 
Sztandar
Relacja z wręczenia Sztandaru więcej>>
 
Odznaka
Informacje o naszej odznace więcej>>
 
Polecamy

Zapraszamy do zakupu pięknie wydanej książki autorstwa p. Krzysztofa Skłodowskiego - 3 Pułk Szwoleżerów. Zamów : tel. (087) 566 57 50